Policja publikuje film z zatrzymania 30 latka z Piwnicznej Zdrój oraz wydaje oświadczenie

Małopolska Policja odniosła się w oświadczeniu do sprawy zatrzymania 30 latka z miejscowości Piwniczna Zdrój. Poniżej publikujemy całość oświadczenia   

 

2 maja na facebookowym profilu „Gazeta Stonoga” ukazał się reportaż Zbigniewa Stonogi na temat interwencji Policji w Piwnicznej Zdroju i zatrzymania mężczyzny za awanturę w sklepie i rzekomo związanej z tym jego śmierci (a która miała miejsce kilka dni później w jego domu). Autor na początku materiału podaje jakoby zatrzymanego mężczyznę policjanci zabrali i „zatrzymali się w pobliskim lesie” a tam „dotkliwie go pobili”, „wiele godzin trzymając go na asfalcie” „lali go pałami i pryskali gazem” - co jest ewidentnym kłamstwem. Pan Stonoga podaje też, że podczas „tego pobicia w pobliskim lesie” „kilku policjantów klęczało na zatrzymanym” co miało spowodować „udar niedokrwienny mózgu” – co również jest nie polega na prawdzie.

 

Pan Zbigniew Stonoga nie poprosił Policji o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Zatem w sposób nieobiektywny i nierzetelny omawia „fakty” (zapewne dla niego bardziej liczy się sensacja i polubienia jego strony na Facebooku). Przede wszystkim pomija fakt, że mężczyzna zmarł kilka dni po policyjnej interwencji - to zwykła manipulacja. Nie ma teraz podstaw by sądzić że interwencja policji, w której stosowano standardowe środki przymusu bezpośredniego wobec agresywnego mężczyzny ma związek z jego późniejszą śmiercią, która nastąpiła w domu, a stan i okoliczności w jakich znaleziono zwłoki wskazują na zgoła inne jej przyczyny. W tej sprawie istotne będą wyniki sekcji zwłok, na co Pan Stonoga jednak nie chciał poczekać (lepiej wcześniej puścić nie zweryfikowane informacje i zwiększyć sobie oglądalność). Poprzez taki nierzetelny reportaż Zbigniew Stonoga przekracza granice wolności wypowiedzi, krytyki prasowej i zniesławia policjantów.

 

Wyjaśniamy, że 32-letni mieszkaniec Piwnicznej Zdroju został zatrzymany w ubiegłą niedzielę, 26 kwietnia. Zgłoszenie dotyczyło awantury, którą mężczyzna urządził w jednym z lokalnych sklepów. 32-latek zachowywał się bardzo agresywnie, znieważał i wyzywał pracowników sklepu i policjantów. Nie stosował się do poleceń, policjantom groził śmiercią. Mundurowi, pod sklepem, zastosowali wobec niego gaz pieprzowy, a następnie chwyty obezwładniające i kajdanki. Agresja zatrzymanego nie ustała, uderzał głową o podłoże, wierzgał i szarpał się. Został umieszczony w radiowozie, w którym kopał nogami, uderzał głową i barkiem w drzwi. Przewieziony na komisariat stawiał czynny opór, kopnął także w biurko uszkadzając je.

Po sporządzeniu dokumentacji policjanci zabrali 32-latka do radiowozu i ruszyli w trasę do KMP Nowy Sącz w celu osadzenia zatrzymanego do wytrzeźwienia. Podczas przejazdu 32-latek był agresywny, demolował wnętrze radiowozu, m.in. kopiąc elementy wyposażenia. Dlatego funkcjonariusze zatrzymali się po drodze (to była droga krajowa nr 87 na trasie konwoju i nie wjeżdżali do żadnego "lasu" – jak podaje pan Stonoga) i wezwali inny radiowóz - z osobnym przedziałem dla osoby zatrzymanej. Przerwa w konwoju trwała kilkanaście minut. W tym czasie przyjechał dodatkowy radiowóz ale także karetka, którą wezwali policjanci. Ostatecznie mężczyznę przejęła załoga pogotowia i zawiozła go na badania do szpitala. 32-latek przeszedł szereg badań (m.in. badanie tomografem), jednak nie stwierdzono przeciwwskazań do jego zatrzymania. W organizmie miał blisko 2,5 promila alkoholu.

 

Mężczyzna został osadzony do wytrzeźwienia w pomieszczeniu dla zatrzymanych w sądeckiej komendzie. Następnego dnia, 27 kwietnia, gdy wytrzeźwiał usłyszał zarzuty zniszczenia mienia, kierowania gróźb karalnych pod adresem policjantów i innych osób, naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy. Został przewieziony do Prokuratury Rejonowej w Muszynie. Tam prokurator przesłuchał go i zastosował wobec niego dozór policyjny, po czym zwolnił 32-latka do domu.

 

Tego samego dnia wieczorem (poniedziałek) funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie by udzielić asysty pogotowiu ratunkowemu, ponieważ 32-latek, jak wynikało ze zgłoszenia groził samobójstwem. W efekcie mężczyzna został przewieziony przez załogę pogotowia na konsultację lekarską.

 

Tak więc pierwsza interwencja miała miejsce w niedzielę 26 kwietnia, kolejna, wieczorem 27 kwietnia (asysta załodze pogotowia). Po tym policjanci nie mieli z nim kontaktu. Mężczyzna zmarł kilka dni później, w czwartek 30 kwietnia, we własnym domu. Został znaleziony przez rodzinę w swoim pokoju. Na miejscu wykonano wszystkie czynności procesowe. Prokurator zarządził sekcję zwłok, celem ustalenia przyczyn jego śmierci. Do poznania jej wyników proszę o powstrzymanie się od oceny i komentarzy. Potencjalnych przyczyn może być wiele, np. samobójstwo, czy nadmiar alkoholu - obok ciała denata znaleziono bowiem 2 puste butelki po wódce.

 

Źródło. Policja Nowy Sącz