Wraca temat podwyżki cen za odbiór odpadów w Nowym Sączu

Wraca temat podwyżki cen za odbiór odpadów w Nowym Sączu
Wraca temat podwyżki cen za odbiór odpadów w Nowym Sączu

Jak bumerang wraca sprawa podwyżek cen za śmieci w Nowym Sączu. W lipcu radni przegłosowali uchwałę o podwyżce stawek za wywóz odpadów komunalnych od mieszkańców. Od 1 września podstawowa stawka wzrosła z 7.50 zł na 19 zł za osobę miesięcznie. W sierpniu RIO zakwestionowała podwyżki przegłosowane przez radnych KN i KO i Porozumienia.


Zgodnie z obowiązującą ustawą, stawki, które miasto pobiera muszą równoważyć kwotę, którą ponosi Spółka Nova na zagospodarowanie odpadami. Stąd  też ustalona wcześniej stawka wynosiła 19 zł. Przed sesją pojawiła się nowa uchwała, która likwiduje tą przegłosowaną. Została ona podpisana przez radnego Michała Kądziołkę.  


Podpisana dzisiaj uchwała chce przywrócić stawkę 7,50 niezgodnie z przepisami ustawowymi, czyli nie bilansuje to kwot ponoszonych przez miasto za zagospodarowanie odpadami – powiedział Artur Bochenek.


Zdaniem wiceprezydenta część radnych chce wprowadzić zamieszanie w cenie gospodarowania odpadami, które może narazić Spółkę Nova na upadek, przyczynić się do likwidacji wysypiska śmieci przy ul. Tarnowskiej oraz na to, że odpady będzie odbierało od nowosądeczan prywatne przedsiębiorstwo.


Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Jan Kupczak odniósł się do tego co proponuje grupa radnych.


Ustawodawca we wrześniu ubiegłego roku wprowadził nowelizacje ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach. Wprowadziła ona kilka diametralnie istotnych rzeczy. Pierwsza to jest obowiązek segregacji odpadów przez wszystkich, zarówno mieszkańców jak i podmiotów gospodarczych. Ta ustawa wprost nakazuje, że jeżeli ktoś nie segreguje to nie ma już ceny za odpady niesegregowane. Jest tylko podwyższona cena za brak segregacji i w tej sytuacji ustawa narzuca na wójta, burmistrza czy prezydenta obowiązek, że jeżeli komuś udowodni się, że nie segreguje odpadów, to włodarz miasta powinien wnieść dla niego opłatę podwyższoną za odpady, które ktoś nie segreguje. Ustawodawca wprowadził też obowiązek, że taka oplata podwyższona będzie od dwukrotności do czterokrotności i w przypadku takiej sytuacji, że nie zostaje zachowany proces segregacji śmieci, to ona będzie wynosiła w przypadku mieszkańców najniższą, czyli dwukrotność tj. 38 zł, a nie czterokrotność, bo mógł tak zaproponować prezydent, ale już zdecydowanie poszedł na minimum tego co nakazał ustawodawca. To jest pierwsza podstawowa rzecz, którą ustawodawca wniósł w zeszłym roku i dał samorządom rok czasu, aby przepisy ustawy wprowadzić do lokalnych działań, czyli regulaminów i cenników, czyli do września br. Kolejna zmiana w ustawie to to, że od momentu kiedy wprowadzamy nowe cenniki i regulamin płacimy nie ryczałtowo za odbiór i gospodarowanie odpadami tylko za tony, ile oddamy za tyle płacimy. Im więcej ich będzie to kwota ta będzie rosła. Dzisiaj pojawiły się projekty uchwał, które mówią o powrocie do stawki 7,50. Ma się to nijak do ustawy, która mówi, że gospodarka odpadami musi się bilansować, ile kosztów tyle powinno być wpływu. Przy stawce 7,50 jest to kwota daleko niewystarczająca. Jeżeli radni w swoim uzasadnieniu odwołują się do sytuacjami, że ktoś kiedyś nie przedstawił szczegółowej kalkulacji, bo prezydent w ubiegłym roku swoim zarządzeniem wprowadził odpłatność dla Novej w formie rekompensaty, to w tym momencie jest to bezzasadne, żeby tak twierdzić. Nim została ta decyzja podjęta przez prezydenta na lipcowej sesji w ubiegłym roku była dokładnie przedstawiona kalkulacja przez Spółkę Nova, która mówiła, że rzeczywiście samo zagospodarowanie odpadów to już jest ponad mln zł, a radni się upierają ze Novej powinno wystarczyć 500 tys. zł. To jest to bezsensowne – powiedział Jan Kupczak.