Ukarany bo "dziwnie się zachowywał"? RPO kwestionuje działania Policji i kieruje sprawe do Sądu Najwyższego
Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył wyrok skazujący osobę z niepełnosprawnością za odmowę podania danych policjantom na dworcu PKP. Wskazuje na liczne uchybienia procesowe, brak podstaw do interwencji oraz konieczność ponownego zbadania sprawy przez skład Sądu Najwyższego zgodny z unijnymi standardami.
Interwencja na dworcu PKP, która zaczęła się od zwykłej rozmowy, przerodziła się w sprawę, która dziś trafia pod ocenę Sądu Najwyższego. W centrum wydarzeń znalazł się obywatel z niepełnosprawnością, który odmówił podania policjantom swoich danych, twierdząc, że nie mieli podstawy prawnej do legitymowania go. Funkcjonariusze uzasadniali swoje działania „dziwnym zachowaniem” mężczyzny oraz jego obecnością „bez wyraźnie określonego celu” na terenie dworca. Te lakoniczne określenia wystarczyły jednak, by sąd w lutym 2025 roku wydał wyrok nakazowy, skazując go na 500 zł grzywny za wykroczenie z art. 65 § 2 kodeksu wykroczeń.
Wyrok zapadł bez rozprawy, na podstawie uznania, że sprawa jest jasna i niebudząca wątpliwości. Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgodził się z taką oceną. W kasacji skierowanej do Sądu Najwyższego wskazuje, że dowody zebrane w sprawie wyraźnie podważały jednoznaczność zarówno winy, jak i okoliczności czynu. Zwraca uwagę, że policjanci przyznali, iż interwencja była nagrywana kamerą nasobną, jednak nagrania nie dołączono do akt, co samo w sobie powinno skłonić sąd do przeprowadzenia pełnego postępowania dowodowego. Pominięcie tak istotnego materiału, zdaniem RPO, narusza podstawowe standardy rzetelnego procesu.
Zastępca Rzecznika, Stanisław Trociuk, podkreśla, że funkcjonariusze działali w oparciu o założenia pozbawione racjonalnych przesłanek. Wskazuje, że policjanci hipotetycznie przyjęli, iż osoba z niepełnosprawnością może stanowić zagrożenie lub być poszukiwana przez organy ścigania. Tego rodzaju przypuszczenia, niewspierane żadnymi faktami, nie mogą stanowić podstawy do ingerencji w prawa jednostki. Nie wyjaśniono także, na czym konkretnie miało polegać „dziwne zachowanie” obywatela, a sam fakt przebywania na dworcu nie jest wykroczeniem ani powodem do podejrzeń.
Kasacja podnosi również kluczową kwestię: zgodnie z doktryną i orzecznictwem, jeżeli funkcjonariusz żąda podania danych bez podstawy prawnej, obywatel może odmówić bez ponoszenia odpowiedzialności. Sąd Rejonowy, ignorując te wątpliwości, poprzestał na uznaniu, że do odmowy doszło, nie badając, czy żądanie policjantów było zgodne z prawem. To, zdaniem RPO, rażąco narusza art. 93 § 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, który dopuszcza wyrok nakazowy jedynie wtedy, gdy okoliczności nie budzą najmniejszych wątpliwości.
Rzecznik odwołuje się również do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE. Wskazuje, że kasację powinien rozpoznawać skład Sądu Najwyższego ukształtowany w sposób zgodny z wyrokiem TSUE z 4 września 2025 roku. Trybunał potwierdził obowiązek sądów krajowych, by zbadać legalność powołania sędziów SN. Jeżeli w składzie znalazłby się sędzia powołany w sposób zakwestionowany w sprawie C-718/21, istnieje ryzyko, że wyrok SN zostanie uznany za niebyły. Dlatego RPO domaga się wykluczenia takiej sytuacji.
Wątpliwości narastają również wokół działań policji. Zeznania funkcjonariuszy wskazują, że interwencja była elementem szerszej akcji, polegającej na legitymowaniu „osób podejrzanych” w rejonie infrastruktury krytycznej. Jednocześnie policjanci nie potrafili wskazać, co czyniło zachowanie obwinionego podejrzanym. Sami przyznali, że był spokojny, nie agresywny i wykonywał polecenia. Dodatkowo użyto wobec niego środków przymusu bezpośredniego, co on sam uznał za nieuzasadnione.
Sprawa ta odsłania napięcie między obowiązkiem policji dbania o bezpieczeństwo a prawami obywateli wynikającymi z zasady legalizmu. Organy państwa mogą działać tylko na podstawie i w granicach prawa, a każda ingerencja musi być uzasadniona i proporcjonalna. Czy w tej interwencji te granice zostały przekroczone? RPO nie ma wątpliwości. Stąd wniosek o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.
Jeżeli Sąd Najwyższy podzieli argumentację rzecznika, sprawa wróci do sądu pierwszej instancji, który będzie musiał w pełnym postępowaniu wyjaśnić, czy policja rzeczywiście miała prawo żądać danych i czy obywatel mógł odmówić bez ryzyka poniesienia kary. Od odpowiedzi na te pytania zależy nie tylko los jednego człowieka, lecz także jasność zasad obowiązujących w codziennych kontaktach obywateli z policją.
Źródło: https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/rpo-ozn-odmowa-wylegitymowania-policja-kasacja
Komentarze