Oczyszczalnia ścieków w Nowym Sączu bez nowego pozwolenia. Konflikt nabiera tempa
Spór o pozwolenie wodnoprawne dla oczyszczalni ścieków w Nowym Sączu nabiera tempa. Sądeckie Wodociągi zapowiadają skierowanie sprawy do sądu administracyjnego, zarzucając Wodom Polskim przewlekłość postępowania i błędną interpretację przepisów. Z kolei organ odpiera te zarzuty, wskazując na braki formalne wniosku i konieczność dostosowania dokumentacji do obowiązującego prawa.
Oczyszczalnia ścieków w Nowym Sączu działa od 1996 roku i jak podkreśla spółka, przez cały okres funkcjonowania nie odnotowano przekroczeń dopuszczalnych parametrów ścieków odprowadzanych do wód. Proces oczyszczania nie uległ zmianie, podobnie jak skład ścieków i obowiązujące przepisy. W ocenie wodociągów instalacja spełnia wszystkie normy i nie stanowi zagrożenia dla środowiska ani mieszkańców.
Problem pojawił się w związku z wnioskiem o nowe pozwolenie wodnoprawne, złożonym w lipcu 2025 roku. Postępowanie trwało blisko siedem miesięcy i zakończyło się decyzją odmowną w styczniu 2026 roku. Odwołanie spółki nie przyniosło skutku. W marcu decyzja została utrzymana w mocy.
Sądeckie Wodociągi wskazują na opieszałość organu. Pierwsze wezwanie do uzupełnienia dokumentacji wpłynęło dopiero po 44 dniach od złożenia wniosku, a kolejne pojawiały się w dużych odstępach czasu. Najważniejsze z nich, dotyczące ścieków przemysłowych, zostało skierowane dopiero po czterech miesiącach. Spółka podkreśla, że na każde wezwanie odpowiadała terminowo, a ostatnie uzupełnienie przekazała w dniu jego otrzymania.
Zdaniem wodociągów, gdyby decyzja została wydana przed końcem 2025 roku, czyli przed wygaśnięciem poprzedniego pozwolenia, możliwe byłoby uniknięcie obecnej sytuacji. Spółka zarzuca organowi, że jego działania doprowadziły do powstania ryzyka funkcjonowania bez wymaganej decyzji administracyjnej.
Kluczowym punktem sporu jest kwestia ścieków przemysłowych. Wodociągi twierdzą, że ich wpływ na końcowy efekt oczyszczania jest znikomy i potwierdzają to badania. W ocenie spółki żądanie dodatkowych analiz oraz wprowadzenia nowych limitów nie ma uzasadnienia. Jednocześnie wskazuje, że organ mógł nałożyć ewentualne obowiązki w decyzji, zamiast odmawiać jej wydania.
Innego zdania są Wody Polskie. W odpowiedzi na zarzuty podkreślają, że wniosek złożony przez spółkę był niekompletny i zawierał braki formalne, co uniemożliwiło szybkie rozpoczęcie postępowania. Dopiero po ich uzupełnieniu, we wrześniu 2025 roku, możliwe było przejście do analizy merytorycznej.
Organ zaznacza również, że działał zgodnie z przepisami i w granicach prawa, a jego celem było dostosowanie treści pozwolenia do aktualnych wymogów. Wskazuje, że zakres badań ścieków musi być uzależniony od ich rodzaju i składu, w tym także od ścieków przemysłowych trafiających do sieci kanalizacyjnej.
Wody Polskie stanowczo odrzucają sugestie o celowym opóźnianiu decyzji czy działaniach nastawionych na nakładanie kar. Jak podkreślają, takie zarzuty są bezpodstawne i godzą w dobre imię instytucji oraz jej pracowników.
Spór ma teraz rozstrzygnąć sąd administracyjny. Dla mieszkańców Nowego Sącza stawką są nie tylko kwestie formalne, ale także potencjalne koszty, które w przypadku niekorzystnych rozstrzygnięć mogą przełożyć się na ceny usług komunalnych.
Komentarze