Przegrana pierwsza połowa, zwycięska druga. Sandecja sięga po komplet punktów

W sobotnie popołudnie Sandecja Nowy Sącz zmierzyła się z Unią Tarnów w emocjonującym meczu, który dostarczył kibicom wielu wrażeń. Chociaż to goście prowadzili do przerwy, Sandecja po zmianie stron przejęła inicjatywę i ostatecznie wygrała 3:1, zdobywając cenne trzy punkty.

Przegrana pierwsza połowa, zwycięska druga. Sandecja sięga po komplet punktów
Przegrana pierwsza połowa, zwycięska druga. Sandecja sięga po komplet punktów.

Od samego początku spotkania "Biało-Czarni" wyraźnie przeważali. Już w 10. minucie Rafał Wolsztyński zmusił bramkarza Unii, Wojciecha Misiaszka, do efektownej interwencji po mocnym strzale, który zakończył się rzutem rożnym. Wolsztyński kilkukrotnie stwarzał zagrożenie dla rywali, m.in. uderzając z rzutu wolnego oraz próbując zaskoczyć Misiaszka strzałem z daleka, jednak bramkarz Unii był w sobotę dobrze dysponowany.

Na listę strzelców mógł wpisać się również Eryk Pieczarka, który dwukrotnie był blisko zdobycia bramki, ale w obu przypadkach zabrakło mu precyzji. Zespół Unii nie pozostawał bierny – w 33. minucie Martin Polaček, bramkarz Sandecji, musiał popisać się skuteczną interwencją, by uchronić swój zespół przed stratą bramki. W końcu jednak w 37. minucie goście dopięli swego, gdy Artur Biały precyzyjnym strzałem głową po dośrodkowaniu dał Unii prowadzenie 1:0.

Jeszcze przed przerwą Sandecja mogła wyrównać, ale Wolsztyński zmarnował okazję, strzelając obok bramki z kilku metrów. Do szatni gospodarze schodzili więc z poczuciem niedosytu, przegrywając mimo przewagi w grze.

Po przerwie obraz gry uległ zmianie. Zespół Sandecji, zmotywowany i zdeterminowany, szybko ruszył do ataku, próbując jak najszybciej odrobić straty. Już na początku drugiej połowy rezerwowy Mikołaj Kwietniewski miał szansę na wyrównanie, ale jego strzał intuicyjnie obronił bramkarz Unii. Chwilę później sędzia podyktował rzut karny dla Sandecji po faulu na Jakubie Wilczyńskim. Do piłki podszedł niezawodny tego dnia Rafał Wolsztyński i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.

Zaledwie dwie minuty później Wolsztyński ponownie dał o sobie znać, tym razem trafiając do siatki po precyzyjnym strzale tuż przy słupku, wyprowadzając Sandecję na prowadzenie 2:1. Drużyna gospodarzy nie zamierzała na tym poprzestać i w 76. minucie, po zagraniu ręką obrońcy Unii w polu karnym, Sandecja otrzymała kolejny rzut karny. Wolsztyński ponownie podszedł do piłki i po raz drugi z jedenastu metrów trafił do siatki, kompletując tym samym hat-tricka.

Mimo że napastnik Sandecji mógł jeszcze podwyższyć wynik w końcówce spotkania, jego strzał w 88. minucie zatrzymał się na poprzeczce. Wynik 3:1 nie uległ już zmianie, a Sandecja odniosła zasłużone zwycięstwo.

Po meczu trener Sandecji, Łukasz Mierzejewski, nie krył zadowolenia z postawy swojego zespołu po przerwie, podkreślając, że drużyna pokazała charakter i skuteczność, której brakowało w pierwszej połowie.

Dzisiaj naszym obowiązkiem było wygrać ten mecz. Byliśmy faworytem, graliśmy z ostatnią drużyną w tabeli, ale przegrywaliśmy po pierwszej połowie 0:1. Mimo posiadania piłki i wielu stworzonych sytuacji, nie mogliśmy strzelić gola – powiedział trener po meczu.

Składy:

Sandecja: Martin Polaček (46' Jakub Bednarek) - Kamil Słaby, Michał Rutkowski, Patryk Bryła, Kacper Talar, Przemysław Skałecki, Tomasz Kołbon, Eryk Pieczkarka (46' Mikołaj Kwietniewski), Wiktor Kłos, Jakub Sangowski (46' Jakub Wilczyński), Rafał Wolsztyński.

Unia: Wojciech Misiaszek - Bartosz Biś, Mateusz Surma, Artur Biały, Dawid Sojda, Filip Padło, Marcin Górkiewicz, Jakub Popiela, Bogumił Abramowicz, Krzysztof Bociek, Dominik Wardzała.

Sędziował Filip Studziński (Kraków).

Źródło: MKS Sandecja

Zobacz Również

Komentarze


Zaloguj sie aby komentować