ASF znowu rozwija się tuż za granicą Małopolski. Nowe ognisko na Podkarpaciu
Afrykański pomór świń (ASF) nie odpuszcza na Podkarpaciu. 26 sierpnia nowe ognisko choroby potwierdzono w gminie Trzebownisko w powiecie rzeszowskim. To kolejny przypadek w regionie, który w tym roku odnotował już 298 ognisk u 580 dzików. Sytuacja jest obserwowana także z perspektywy Małopolski – wcześniej wirus pojawiał się na południu Podkarpacia, niedaleko granicy obu województw.
Nowe ognisko ASF niedaleko Rzeszowa
Nowe ognisko afrykańskiego pomoru świń potwierdzono 26 sierpnia w gminie Trzebownisko, w powiecie rzeszowskim. Jak poinformował Podkarpacki Urząd Wojewódzki, miejsce wystąpienia choroby znajduje się na północ od autostrady A4 i około 1 km od drogi ekspresowej S19.
Nie jest to więc pojedynczy przypadek, który pojawił się w regionie po dłuższej przerwie. Od początku 2026 roku do 31 sierpnia na Podkarpaciu potwierdzono 298 ognisk ASF u 580 dzików. Chorobę wykrywano w sześciu powiatach: przeworskim, rzeszowskim, łańcuckim, przemyskim, jarosławskim i niżańskim.
Sytuacja jest o tyle istotna, że w lipcu zniesiono obowiązującą przez siedem miesięcy strefę objętą zakażeniem. Pojawienie się kolejnego ogniska oznacza konieczność ponownego wzmożenia działań służb.
Co ma zrobić Podkarpacie?
Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego przygotował plan dalszych działań. Jednym z jego elementów jest zwiększenie odstrzału dzików, szczególnie w powiatach rzeszowskim, kolbuszowskim, łańcuckim, przeworskim i przemyskim. W powiecie rzeszowskim zaplanowano również odstrzał redukcyjny.
Służby mają także dokładniej kontrolować miejsca, którymi dzikie zwierzęta mogą przedostawać się pod drogami. Chodzi m.in. o przepusty przy A4 oraz na około 15-kilometrowym odcinku S19 na północ od Rzeszowa. Zaplanowano ich zabezpieczenie i monitoring.
Równolegle prowadzone są poszukiwania padłych dzików i ich szczątków. W akcjach wykorzystywane są również psy tropiące. Ma to znaczenie, ponieważ martwe zwierzę może pozostawić w środowisku materiał zakaźny.
Czy ASF zagraża ludziom?
Nie, ASF nie jest chorobą zakaźną dla człowieka. Wirus atakuje świnie domowe, świniodziki i dziki, ale ludzie nie są podatni na zakażenie. Problem dotyczy przede wszystkim hodowców trzody chlewnej oraz środowiska, w którym wirus może się rozprzestrzeniać.
Dla gospodarstw utrzymujących świnie najważniejsza jest bioasekuracja. Wojewoda Podkarpacki przypomina m.in. o ograniczaniu kontaktu zwierząt z osobami z zewnątrz, zmianie obuwia i odzieży po opuszczeniu gospodarstwa oraz kupowaniu paszy, ściółki i zwierząt wyłącznie ze sprawdzonych źródeł objętych nadzorem weterynaryjnym.
ASF pojawiał się już blisko Małopolski
Dla mieszkańców południowej Małopolski szczególnie interesująca jest historia ognisk ASF na południu Podkarpacia. Dane wojewódzkiego urzędu pokazują, że w poprzednich latach wirus występował m.in. w powiatach jasielskim i krośnieńskim.
W materiałach dotyczących sytuacji epizootycznej Podkarpacki Urząd Wojewódzki informował również, że szczep wirusa z ogniska w powiecie jasielskim był powiązany genetycznie z przypadkami choroby stwierdzonymi w Małopolsce, w powiecie nowosądeckim.
Nie oznacza to jednak, że nowe ognisko w Trzebownisku znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Sądecczyzny. Pokazuje natomiast, dlaczego sytuacja epizootyczna na Podkarpaciu jest obserwowana również z perspektywy sąsiednich województw.
Na razie najnowsze ognisko znajduje się w powiecie rzeszowskim. Służby koncentrują się na ograniczeniu przemieszczania się dzików, wyszukiwaniu padłych zwierząt i zabezpieczeniu gospodarstw. Od skuteczności tych działań będzie zależało, czy wirus pozostanie lokalnym problemem, czy zacznie pojawiać się w kolejnych częściach regionu.
Komentarze