Fakty zamiast domysłów. Stanowisko GDDKiA ws. nowej S7
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad publikuje obszerne stanowisko w sprawie planowanej trasy S7 Kraków – Myślenice. Inwestor odpowiada na najczęściej powtarzane zarzuty, prostuje nieprawdziwe informacje i podkreśla, że przedstawione warianty są dopiero początkiem wieloletniego procesu.
Planowana trasa S7 między Krakowem a Myślenicami od tygodni budzi ogromne emocje wśród mieszkańców i samorządów. Wraz z nimi narasta liczba zarzutów kierowanych pod adresem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W opublikowanym stanowisku GDDKiA odpowiada na najczęściej powtarzane tezy, które - jak podkreśla - w wielu przypadkach mijają się z faktami.
Drogowcy zaznaczają, że obecnie mówimy o bardzo wczesnym etapie przygotowań. Przedstawione warianty nie są decyzją, lecz punktem wyjścia do rozmów. Budowa nowej trasy ekspresowej to proces rozpisany na kilkanaście lat, a na tym etapie nie istnieje jeszcze projekt budowlany ani ostateczny przebieg drogi.
Zdaniem GDDKiA część krytyki wynika z niezrozumienia tego procesu oraz z przekonania, że wszystkie szczegóły powinny być znane już dziś. W stanowisku mocno wybrzmiewa kwestia danych.
GDDKiA odpiera zarzuty, jakoby warianty S7 powstały w oparciu o nieaktualne informacje. Jak wskazuje, wykorzystano wyniki Generalnego Pomiaru Ruchu z lat 2020–2021, bieżące pomiary z 2024 i 2025 roku, dane ze stacji stałych oraz dodatkowe badania przeprowadzone w kilkudziesięciu punktach regionu. Uwzględniono również planowane elementy sieci drogowej, w tym węzeł Mistrzejowice i inne inwestycje, które dopiero powstaną.

Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów jest postulat poprowadzenia S7 poza Krakowem. GDDKiA przyznaje, że takie warianty były analizowane. Spośród kilkudziesięciu wstępnych koncepcji rozpatrywano m.in. przebiegi zaczynające się na węzłach Bieżanów i Niepołomice. Ostatecznie zostały one odrzucone jako nieracjonalne. Według drogowców generowałyby większą liczbę wyburzeń, byłyby mniej atrakcyjne dla kierowców i nie przejęłyby w wystarczającym stopniu ruchu z zakopianki i dróg lokalnych.
W stanowisku podkreślono również, że numer drogi nie jest celem samym w sobie. Kierowcy wybierają trasy najkrótsze i najszybsze, prowadzące do konkretnego celu. Analizy ruchu pokazują, że znaczna część pojazdów korzystających z zakopianki wjeżdża na nią od strony zachodniej Krakowa, a nie ze wschodu. To jeden z kluczowych argumentów przeciwko rozpoczynaniu nowej S7 na węźle Bieżanów.
GDDKiA szeroko odnosi się także do obaw środowiskowych. Jak zaznacza, budowa drogi ekspresowej nie oznacza automatycznie zablokowania korytarzy przewietrzania, zniszczenia uzdrowiska Swoszowice czy zwiększenia ryzyka powodzi. Tego typu kwestie są standardowo analizowane na kolejnych etapach i regulowane przepisami.
Warianty nie przebiegają przez strefę A uzdrowiska, a ewentualne prace w strefach B i C są prawnie dopuszczalne. W przypadku zagrożeń wodnych czy osuwiskowych stosuje się rozwiązania inżynieryjne, takie jak tunele, estakady, pale fundamentowe i szczelne systemy odwodnienia.

Ważnym elementem stanowiska jest także kwestia ruchu i jakości powietrza. GDDKiA przekonuje, że brak nowej drogi oznacza utrzymanie korków na obecnej DK7 i przerzucanie ruchu na drogi lokalne. To właśnie jazda w korkach generuje największą emisję spalin. Nowa trasa ma umożliwić płynny przejazd, co w dłuższej perspektywie może ograniczyć zanieczyszczenia, zamiast je zwiększać.
Drogowcy odnoszą się również do argumentu, że wystarczy kolej. Jak podkreślają, planowana linia Kraków – Myślenice jest ważna, ale nie rozwiąże problemu komunikacyjnego samodzielnie. Prognozy mówią o kilku tysiącach pasażerów dziennie, podczas gdy ruch drogowy liczony jest w dziesiątkach tysięcy pojazdów na dobę.
Na koniec GDDKiA apeluje o spokojną, merytoryczną dyskusję. Podkreśla, że jest otwarta na uwagi i krytykę, ale tylko taką, która opiera się na faktach i realnych danych. Jak zaznacza, decyzje dotyczące infrastruktury, która ma służyć regionowi przez dekady, nie mogą być podejmowane pod wpływem emocji i dezinformacji.
Źródło: GDDKiA
Komentarze