Gorąco na sali obrad w Chełmcu. Poszło o to gdzie pracuje rodzina wójta

W trakcie dzisiejszej sesji, gdy omawiano sprawę parkingu przy urzędzie gminy, atmosfera na sali gwałtownie się zagęściła. Emocjonalna wypowiedź wójta sprawiła, że ten punkt obrad zdominowały ostre słowa i napięcie.

Gorąco na sali obrad w Chełmcu. Poszło o to gdzie pracuje rodzina wójta
Gorąco na sali obrad w Chełmcu. Poszło o to gdzie pracuje rodzina wójta.

Dzisiejsza sesja Rady Gminy Chełmiec, która z założenia miała dotyczyć spraw majątkowych i planowanych inwestycji, szybko przerodziła się w jedną z najbardziej napiętych i emocjonalnych debat ostatnich miesięcy. Wszystko zaczęło się od pozornie prostego pytania o przyszłość parkingu przy Urzędzie Gminy i status działki, na której jest on zlokalizowany.

Radna Iwona Kantor zwróciła uwagę, że w projekcie budżetu na 2026 rok zabezpieczono znaczące środki na zagospodarowanie terenu wokół urzędu, w tym również na wykup działki nr 792/2.

Jak przypomniała, wcześniej pojawiły się informacje, że część parkingu znajduje się na gruncie dzierżawionym, a nie należącym do gminy. W swoim wystąpieniu radna pytała wprost o aktualne stanowisko wójta oraz o to, czy i kiedy planowany jest wykup tej nieruchomości.

Odpowiedź wójta Stanisława Kuzaka była obszerna i momentami bardzo stanowcza. Wójt wskazywał, że podobna sytuacja występuje w wielu miejscach na terenie gminy.

Przywoływał parkingi w Wielogłowach, Chomranicach, Świniarsku oraz w rejonie cmentarza w Trzetrzewinie, podkreślając, że są one zlokalizowane na gruntach nienależących do gminy, a mimo to od lat służą mieszkańcom. Jak zaznaczył, brak własności nie oznacza automatycznie konieczności likwidacji infrastruktury.

Wójt potwierdził, że wykup działki przy urzędzie był przewidywany i że środki na ten cel zostały zabezpieczone. Jednocześnie zaznaczył, że realizacja takiego zakupu zależy od dalszych ustaleń, a w przypadku braku porozumienia gmina będzie korzystać z terenu na takich samych zasadach, jak w innych miejscowościach. W jego ocenie pytania radnych niepotrzebnie podsycają konflikt, zamiast skupiać się na praktycznych rozwiązaniach.

W tym momencie dyskusja zaczęła wyraźnie odbiegać od pierwotnego tematu. Wójt odniósł się do wcześniejszych zapytań radnych dotyczących zatrudnienia członków jego rodziny.

Jego wypowiedź przybrała bardzo emocjonalny charakter. Uznał te pytania za ingerencję w życie prywatne i publiczne piętnowanie jego bliskich. Mówił o pracy swoich dzieci i żony, podkreślając, że wykonują swoje obowiązki zawodowe poza urzędem gminy, często w trudnych warunkach i zgodnie z posiadanymi kwalifikacjami.

W trakcie wystąpienia wójt wielokrotnie akcentował, że bycie rodziną osoby pełniącej funkcję publiczną nie może oznaczać zakazu pracy ani podejrzeń z góry.

Zaznaczał również, że nie ma nic przeciwko temu, aby osoby spokrewnione z radnymi czy samorządowcami podejmowały zatrudnienie w gminie, o ile spełniają wymagania i posiadają odpowiednie kompetencje. W ostrych słowach apelował o opamiętanie i powrót do merytorycznej dyskusji.

Wątek związany z wykupem działki i parkingiem przy urzędzie stał się jedynie punktem zapalnym do szerszej, znacznie ostrzejszej wymiany zdań, w której coraz mniej miejsca pozostawało na spokojną analizę spraw majątkowych gminy, a coraz więcej na emocjonalne wypowiedzi i wzajemne pretensje.

Zobacz Również

Komentarze


Zaloguj sie aby komentować