Hulajnogi elektryczne a bezpieczeństwo pieszych, chodniki coraz mniej bezpieczne dla pieszych

Coraz częściej na chodnikach miast nie słyszymy już kroków, ale dźwięk zbliżającej się hulajnogi elektrycznej. Choć miały być symbolem nowoczesności i wygody, coraz częściej stają się powodem niepokoju, zwłaszcza wśród pieszych i rodziców małych dzieci.

Hulajnogi elektryczne a bezpieczeństwo pieszych, chodniki coraz mniej bezpieczne dla pieszych
Hulajnogi elektryczne a bezpieczeństwo pieszych, chodniki coraz mniej bezpieczne dla pieszych. Fot. ilu.

Hulajnogi elektryczne opanowały polskie miasta. Stały się szybkim i atrakcyjnym sposobem przemieszczania się, szczególnie w zatłoczonych centrach. Wystarczy kilka kliknięć w aplikacji i już można ruszać. Ale wraz z ich rosnącą popularnością rośnie też liczba wypadków (o jednym z nich pisaliśmy nie tak dawno tutaj) i niebezpiecznych sytuacji z udziałem pieszych i co szczególnie niepokojące dzieci.

W praktyce coraz częściej obserwujemy młodych ludzi pędzących chodnikiem, osoby jadące pod prąd, czy hulajnogi porzucane byle gdzie – blokujące przejścia, utrudniające życie starszym czy osobom z wózkami dziecięcymi.

Choć przepisy istnieją i są dość konkretne, wielu użytkowników albo ich nie zna, albo zwyczajnie je ignoruje. Efekt? Coraz większy chaos i rosnące ryzyko wypadków. Zacznijmy od dzieci. Przepisy wyraźnie mówią, że osoby poniżej 10. roku życia mogą poruszać się hulajnogą elektryczną wyłącznie w strefie zamieszkania i tylko pod opieką dorosłego. A jednak widok ośmiolatka śmigającego po osiedlowym chodniku bez kasku nikogo dziś już nie dziwi. Dzieci, naturalnie, nie mają jeszcze wykształconego zmysłu oceny ryzyka, nie reagują tak szybko jak dorośli, a przede wszystkim… nie zawsze rozumieją zasady ruchu drogowego. Dlatego hulajnoga w rękach dziecka bez nadzoru to niebezpieczna zabawka.

Nie lepiej wygląda sytuacja pieszych

Chodnik powinien być strefą bezpieczeństwa, miejscem, gdzie można spokojnie spacerować, prowadzić dziecko za rękę czy nieść zakupy. Tymczasem coraz częściej trzeba uważać, by nie zostać potrąconym przez rozpędzoną hulajnogę.

Zgodnie z przepisami, kierujący takim pojazdem może korzystać z drogi dla pieszych jedynie wtedy, gdy w pobliżu nie ma drogi rowerowej – i musi poruszać się z prędkością zbliżoną do pieszych.

Teoretycznie. W praktyce mało kto to respektuje. Pędzenie 20 km/h po chodniku między ludźmi to niestety norma. Nie chodzi tu tylko o nieostrożność. Często dochodzi do celowego łamania przepisów. Jazda bez trzymania kierownicy, przewożenie drugiej osoby, omijanie samochodów slalomem między pasami czy... kierowanie po alkoholu – to wszystko dzieje się naprawdę i codziennie.

Przepisy tego zabraniają, i to jednoznacznie. Ale jak widać, sama obecność przepisów to za mało. A co dokładnie mówi prawo? Hulajnoga elektryczna to formalnie pojazd. Osoby w wieku 10–18 lat muszą mieć kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 albo T.

Dorośli mogą jeździć bez dodatkowych uprawnień. Powinni natomiast trzymać się dróg rowerowych, a tylko w wyjątkowych sytuacjach – gdy takich nie ma – mogą wjechać na chodnik. I tylko wtedy, gdy poruszają się wolno, z uwagą i ustępują pieszym.

Prędkość na takich chodnikach nie może przekroczyć 20 km/h, ale w zatłoczonych miejscach powinna być jeszcze niższa – zbliżona do tempa marszu pieszego. Co więcej, prawo zakazuje przewożenia innych osób na hulajnodze, holowania innych pojazdów, czepiania się samochodów czy jazdy bez trzymania rąk na kierownicy. A także – co powinno być oczywiste – jazdy pod wpływem alkoholu.

Problemem pozostaje również sposób parkowania

Zgodnie z przepisami hulajnogę należy zostawić tak, by nie utrudniała przejścia innym. W praktyce? Hulajnogi często stoją w poprzek chodnika, przy przejściach dla pieszych, przy wejściach do sklepów.

To może być szczególnie uciążliwe dla osób niewidomych, starszych czy prowadzących dziecięcy wózek. Trzeba powiedzieć wprost: hulajnoga elektryczna to nie zabawka. To pełnoprawny uczestnik ruchu drogowego, który źle używany, może wyrządzić realną krzywdę.

Jeśli chcemy, by ta forma transportu była bezpieczna i dla użytkowników, i dla pieszych, potrzebna jest zmiana podejścia. Nie tylko przepisy, ale przede wszystkim edukacja, kultura jazdy i realna egzekucja prawa.

Źródło: fot ilu.

Zobacz Również

Komentarze


Zaloguj sie aby komentować