Turyści zostawili niedogaszone ognisko. O włos od większego pożaru na Hali Turbacz
Płonące borowiny i wrzosowiska, silny wiatr i ogień kierujący się w stronę drzewostanów. Pożar na Hali Turbacz udało się zatrzymać w zarodku. Według Nadleśnictwa Piwniczna prawdopodobną przyczyną było niedogaszone ognisko pozostawione przez turystów.
O krok od większego pożaru na Hali Turbacz. Wśród borowin i wrzosowisk pojawił się ogień, a gwałtowne podmuchy wiatru zaczęły kierować płomienie w stronę drzewostanów Leśnictwa Łomnica. Sytuację udało się opanować dzięki błyskawicznej reakcji osób, które znalazły się na miejscu.
O pożarze zaalarmował Janusz z ZUL Forest Man. Do działania natychmiast ruszyli pracownicy Nadleśnictwa Piwniczna: Piotr, leśniczy ds. łowieckich, Iwona, inżynier nadzoru oraz Grzegorz, specjalista ds. użytkowania lasu. Płonące borowiny i wrzosowiska udało się ugasić w zarodku.

To miało szczególne znaczenie ze względu na pogodę. Silny wiatr rozniecał ogień i spychał go w kierunku drzewostanów. Gdyby płomienie zdążyły się rozprzestrzenić, sytuacja mogła stać się znacznie trudniejsza do opanowania.
Po ugaszeniu ognia na miejsce dotarli strażacy z JRG 2 Nowy Sącz, OSP Łomnica-Zdrój i OSP Piwniczna-Zdrój. Dokończyli dogaszanie pożarzyska i zabezpieczyli teren.
Najbardziej bulwersuje jednak prawdopodobna przyczyna zdarzenia. Według Nadleśnictwa Piwniczna pożar mogło wywołać niedogaszone ognisko pozostawione przez turystów wśród traw i borowin. Wystarczyły później gwałtowne podmuchy wiatru, aby pojawiło się realne zagrożenie dla pobliskiego lasu.
Komentarze