Zamiast emocji sportowych, brutalny atak. Kontrowersje wokół sparingu Sandecji

Podczas pierwszego sparingu Sandecji Nowy Sącz w trakcie okresu przygotowawczego, drużyna z Rzeszowa okazała się lepsza, pokonując gospodarzy 2:0. Mimo że w meczu padło kilka interesujących sytuacji, to wydarzenie poza boiskiem przyćmiło sportową rywalizację i wzbudziło poważne kontrowersje.

Zamiast emocji sportowych, brutalny atak. Kontrowersje wokół sparingu Sandecji
Zamiast emocji sportowych, brutalny atak. Kontrowersje wokół sparingu Sandecji. Fot. MKS Sandecja

Sobotnie spotkanie rozpoczęło się obiecująco dla Sandecji. Już na początku meczu gospodarze mieli okazję objąć prowadzenie, jednak piłka trafiła w słupek, ratując Resovię przed stratą gola. Kolejne minuty to wyrównana gra, z szansami po obu stronach. Resovia w 20. minucie mogła wyjść na prowadzenie, lecz strzał zawodnika w czerwonej koszulce minął słupek bramki Sandecji. Chwilę później Jakub Wilczyński z Sandecji zmarnował dogodną okazję po drugiej stronie boiska.

Z upływem czasu to bramkarz Sandecji, Martin Polaček, musiał wykazać się umiejętnościami, ratując swoją drużynę dwukrotnie po strzałach zawodników Resovii. W pierwszej połowie żadnej z drużyn nie udało się jednak zdobyć gola.

Po zmianie stron to Resovia jako pierwsza zdobyła bramkę. W 56. minucie Maksymilian Hebel pokonał Polačka, otwierając wynik meczu. Sandecja starała się odpowiedzieć, a Daniel Pietraszkiewicz miał szansę na wyrównanie, lecz jego strzał z ostrego kąta okazał się niecelny. Chwilę później Patryk Bryła miał okazję do wyrównania z rzutu wolnego, jednak jego uderzenie poleciało nad poprzeczką.

W końcówce meczu, w 85. minucie, Resovia podwyższyła wynik na 2:0. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłka trafiła w pole karne, a Radosław Bąk bez problemu zamienił ją na gola. Mimo kilku sytuacji po obu stronach, wynik nie uległ już zmianie.

Spotkanie rozgrywane było w nietypowym systemie 3 x 40 minut, co miało na celu umożliwienie drużynom jak najlepszego przygotowania się do nadchodzącej rundy. Mimo sportowych emocji, to, co wydarzyło się poza boiskiem, zdominowało całą sytuację.

Podczas meczu miało miejsce bardzo poważne zdarzenie – doszło do ataku na wiceprezesa MKS Sandecja, Miłosza Janczyka. Jak poinformował prezydent Nowego Sącza, Ludomir Handzel, "trudno powstrzymać emocje i ważyć słowa wobec zachowania bandytów", którzy zaatakowali Janczyka. Po interwencji służb porządkowych, wiceprezes trafił pod opiekę lekarską. Władze Nowego Sącza oraz MKS Sandecja wyrazili oburzenie i stanowczo potępili wszelkie formy przemocy.

„Nie ma miejsca w nowosądeckim sporcie na przemoc” – stwierdził Handzel, podkreślając, że stadion jest miejscem dla kibiców, którzy szukają pozytywnych emocji, a nie okazji do wyładowywania frustracji. MKS Sandecja zapowiedział pełne wyjaśnienie sprawy, a także wyciągnięcie konsekwencji wobec sprawców. Klub zapewnił wsparcie dla Miłosza Janczyka, życząc mu szybkiego powrotu do zdrowia.

To tragiczne wydarzenie odbiło się szerokim echem wśród kibiców i lokalnej społeczności, przypominając, że sport ma być przestrzenią rywalizacji i emocji, a nie miejscem dla agresji i przemocy.

Źródło: Fot. MKS Sandecja

Zobacz Również

Komentarze


Zaloguj sie aby komentować