Co doprowadziło do wykolejenia pociągu między Łomnicą a Wierchomlą? Prokuratura przekazała nowe informacje
Śledczy nadal wyjaśniają przyczyny wykolejenia pociągu towarowego, po którym 10 wagonów wypadło z torów, a dwa znalazły się w rzece Poprad. Choć ruch kolejowy został już przywrócony, dochodzenie w sprawie katastrofy nadal trwa.
Mimo że od groźnego wykolejenia pociągu towarowego w dolinie Popradu minęło już kilka dni, przyczyna zdarzenia nadal pozostaje nieznana. Prokuratura Rejonowa w Muszynie prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić, dlaczego z torów wypadło aż 10 z 32 pustych wagonów składu PKP Cargo. Dwa z nich stoczyły się do rzeki Poprad.
Do zdarzenia doszło 17 lipca na linii kolejowej pomiędzy Łomnicą-Zdrojem a Wierchomlą Wielką. Choć pociąg przewoził puste wagony, skutki wykolejenia okazały się poważne. Zniszczone zostało torowisko oraz nasyp kolejowy, co wymusiło całkowite wstrzymanie ruchu na tej trasie.
Jak poinformowała prokurator Magdalena Gosztyła, postępowanie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Dochodzenie prowadzą policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu pod nadzorem muszyńskiej prokuratury.
Śledczy sukcesywnie gromadzą materiał dowodowy. Przesłuchano już świadków, w tym maszynistę, dyżurnego ruchu oraz organizatora przewozów. Na miejscu przeprowadzono szczegółowe oględziny z wykorzystaniem policyjnego drona. Własne czynności wykonała również Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych.
Choć infrastruktura została już naprawiona i ruch pociągów na tej linii wznowiono, najważniejsza kwestia nadal pozostaje bez odpowiedzi. Dopiero prowadzone śledztwo ma ustalić, co doprowadziło do jednego z najpoważniejszych incydentów kolejowych w regionie w ostatnim czasie.
Komentarze