Dominacja od pierwszej minuty. Sandecja nie dała szans rezerwom ŁKS-u
Sandecja od pierwszych minut kontrolowała spotkanie i pewnie pokonała ŁKS II Łódź 4:1. Gospodarze byli bezradni wobec skutecznej ofensywy „Biało-Czarnych”, którzy już przed przerwą ustawili sobie mecz.
Sandecja nie pozostawiła złudzeń rezerwom ŁKS-u Łódź. W meczu 24. kolejki Betclic 2. Ligi „Biało-Czarni” pewnie wygrali 4:1, a spotkanie od pierwszych minut toczyło się pod ich dyktando.
Już początek sobotniego starcia zwiastował problemy gospodarzy. Po dalekim wrzucie z autu Wiktor Pleśnierowicz uderzył głową, a piłka po interwencji bramkarza odbiła się od poprzeczki. Chwilę później było już 1:0. Maciej Żurawski precyzyjnym strzałem przy słupku otworzył wynik i nadał ton dalszej rywalizacji. Sandecja nie zwalniała tempa, a w 6. minucie po rzucie wolnym piłka zatrzymała się na słupku.
Goście próbowali odpowiedzieć w 23. minucie, jednak Mateusz Jeleń zachował czujność między słupkami. Kolejne akcje należały już do przyjezdnych. Adam Brenkus sprawdził czujność bramkarza, a w 29. minucie Bartłomiej Juszczyk najlepiej odnalazł się w polu karnym, dobijając strzał kolegi i podwyższając prowadzenie.
Przed przerwą Sandecja mogła jeszcze powiększyć przewagę. Blisko byli Brenkus, Tomasz Kołbon oraz ponownie Żurawski, jednak wynik do przerwy nie uległ zmianie. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. „Biało-Czarni” kontrolowali wydarzenia na boisku i regularnie zagrażali bramce rywali. Swoje okazje mieli Juszczyk i Kołbon, ale skuteczności brakowało.
Przełamanie przyszło w 66. minucie. Aleksander Wołczek oddał znakomity strzał, po którym piłka wpadła do siatki, praktycznie rozstrzygając losy spotkania. Chwilę później gospodarze złapali kontakt za sprawą Lamine’a Coulibaly’ego, jednak ich nadzieje szybko zostały rozwiane. Adam Brenkus odpowiedział technicznym uderzeniem, ustalając wynik na 4:1.
W końcówce ŁKS II próbował jeszcze zmienić rozmiary porażki, trafiając w słupek, ale to Sandecja była zdecydowanie lepszym zespołem i zasłużenie sięgnęła po trzy punkty.
Komentarze