Sądeckie.pl

Lubisz być na bieżąco z tym co sie dzieje na Sadecczyznie?

Zapisz Nasz Serwis w zakładkach i miej pewność stałego dostępu do rzetelnych informacji z Sądecczyzny.

Pellet drenuje portfele Polaków. Poseł z Nowego Sącza interweniuje: „Teraz czas działać”

Tona pelletu kosztuje obecnie w wielu regionach od 2400 do 2900 zł, a miejscami cena przekracza 3 tys. zł. Poseł Ryszard Wilk złożył interpelację i skierował list otwarty do kierownictwa Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Chce pilnej rewizji ograniczeń w pozyskiwaniu drewna.

Pellet drenuje portfele Polaków. Poseł z Nowego Sącza interweniuje: „Teraz czas działać”
Pellet drenuje portfele Polaków. Poseł z Nowego Sącza interweniuje: „Teraz czas działać”.

Ceny pelletu przed sezonem grzewczym mocno poszły w górę, a problem może dotknąć setek tysięcy gospodarstw domowych. Poseł Ryszard Wilk z Nowego Sącza interweniuje w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Złożył interpelację, a do minister Pauliny Hennig-Kloski i sekretarza stanu Mikołaja Dorożały skierował list otwarty. Domaga się pilnego przyjrzenia się ograniczeniom w pozyskiwaniu drewna.

Skala podwyżek jest znacząca. Jak wskazuje parlamentarzysta, jeszcze w 2023 roku za tonę dobrej jakości pelletu trzeba było zapłacić średnio od 1400 do 1800 zł. W sierpniu 2026 roku w większości regionów kraju ceny wynoszą już od 2400 do 2900 zł, a miejscami przekraczają 3 tys. zł.

450 tys. gospodarstw korzysta z pelletu lub drewna

Sprawa nabiera znaczenia przed zbliżającym się sezonem grzewczym 2026/2027. W liście otwartym Ryszard Wilk powołuje się na opublikowaną 27 sierpnia analizę UOKiK. Według przytoczonych danych około 450 tys. gospodarstw domowych posiada obecnie kotły na pellet lub drewno. To o ponad 90 tys. więcej niż w 2023 roku.

Poseł zwraca uwagę, że jednym z problemów wskazanych przez UOKiK jest zmniejszenie sprzedaży drewna przez Lasy Państwowe przy jednocześnie rosnącym popycie.

Ma to znaczenie także dla producentów pelletu. Opał ten powstaje przede wszystkim z trocin i innych pozostałości po przetwarzaniu drewna. Mniejsza ilość surowca trafiającego do przemysłu może więc wpływać również na dostępność materiału potrzebnego do produkcji pelletu.

Poseł wskazuje na decyzje z 2024 roku

W tle sprawy znajduje się wprowadzone w 2024 roku moratorium ograniczające pozyskiwanie drewna na części terenów zarządzanych przez Lasy Państwowe. Wilk przypomina, że już wtedy przemysł drzewny ostrzegał przed skutkami takich decyzji.

Parlamentarzysta nie przekonuje jednak, że ograniczenia są jedynym powodem obecnych podwyżek. W liście wymienia także rosnący popyt, sytuację na rynkach zagranicznych, import oraz koszty produkcji.

Jego zdaniem zwiększenie krajowej podaży drewna jest jednak jednym z działań, które państwo może podjąć stosunkowo szybko i które może mieć realny wpływ na dostępność surowca.

„Teraz czas działać”

Poseł zaapelował o pilną, opartą na aktualnych danych rewizję moratorium oraz innych ograniczeń dotyczących pozyskiwania drewna. Chce, aby tam, gdzie nie jest to niezbędne dla ochrony najcenniejszych przyrodniczo terenów, rozważono zwiększenie pozyskania i krajowej podaży surowca.

Jednocześnie zaznacza, że ochrona przyrody pozostaje potrzebna, ale – w jego ocenie – powinna być prowadzona proporcjonalnie i z uwzględnieniem interesów gospodarstw domowych, miejsc pracy oraz polskiego przemysłu.

Nie czekajmy, aż przed zimą za skutki tej polityki jeszcze więcej zapłacą Polacy. Teraz czas działać – przekonuje poseł.

Czy interwencja doprowadzi do zmiany podejścia Ministerstwa Klimatu i Środowiska do ograniczeń w pozyskiwaniu drewna, na razie pozostaje otwartą kwestią. Dla gospodarstw ogrzewających domy pelletem najważniejsze są jednak ceny, z którymi przyjdzie im wejść w sezon grzewczy 2026/2027.

Zobacz Również

Komentarze


Zaloguj sie aby komentować