Za sowieckie represje płacili własnym życiem. W Skrzydlnej oddano hołd Sybirakom
Wywożeni z domów, rozdzielani z rodzinami i rzucani tysiące kilometrów od Polski. 20 września w Skrzydlnej po raz szósty uczczono pamięć Sybiraków. Dla tej miejscowości nie jest to jednak tylko historia z podręczników. Na miejscowym cmentarzu spoczywa Zofia Grabowska, Sybiraczka i wieloletnia nauczycielka miejscowej szkoły.
Są historie, których nie wolno zamknąć w podręcznikach i rocznicowych przemówieniach. Za sowieckie represje Polacy płacili utratą domów, rozłąką z rodzinami, zesłaniem i śmiercią tysiące kilometrów od ojczyzny. W Skrzydlnej po raz szósty przypomniano o tych, których wojna rzuciła na Syberię i w inne rejony Związku Radzieckiego.
Powiatowy Dzień Sybiraka odbył się 20 września w kościele parafialnym w Skrzydlnej. Data nie jest przypadkowa. Zaledwie trzy dni wcześniej przypadała rocznica 17 września 1939 roku, kiedy Związek Radziecki zaatakował Polskę.
Dla Skrzydlnej ta historia ma jednak nie tylko wymiar narodowy. Ma również konkretne nazwisko i grób na miejscowym cmentarzu.
To właśnie tutaj spoczywa zmarła w 2022 roku Zofia Grabowska, Sybiraczka i wieloletnia nauczycielka miejscowej szkoły. Jej losy oraz historia jej matki, Klotyldy Heleny Gonet, sprawiają, że pamięć o zesłaniach nie jest w Skrzydlnej abstrakcyjną opowieścią o wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat.
Uroczystości rozpoczęła msza święta w intencji osób pomordowanych i zmarłych na Syberii oraz w innych częściach Związku Radzieckiego podczas II wojny światowej. Liturgii przewodniczył proboszcz parafii ks. dr Marek Krupa, a oprawę muzyczną przygotowała schola parafialna pod kierownictwem ks. Jana Czapigi.
Honorową asystę wystawiła jednostka Związku Strzeleckiego „Strzelec” z Limanowej. W obchodach uczestniczyli przedstawiciele Powiatu Limanowskiego, Gminy Dobra, sołectwa Skrzydlna, lokalnych instytucji, mieszkańcy oraz dzieci Zofii Grabowskiej. Powiat reprezentowali członek Zarządu Powiatu Limanowskiego Czesław Kawalec oraz radni Grażyna Gocal i Krzysztof Przybytek.
Po mszy Czesław Kawalec przypomniał losy Zofii Grabowskiej i jej matki. Później uczestnicy przeszli na miejscowy cmentarz.
Tam pamięć przestała być tylko słowem. Przy grobie Sybiraczek dowódca jednostki Strzelec nr 2402, brygadier Stanisław Dębski, poprowadził apel pamięci. Delegacje złożyły kwiaty i zapaliły znicze.
To właśnie takie lokalne uroczystości przypominają, że za wielką historią zawsze stali konkretni ludzie. Mieli rodziny, domy, plany i własne życie. Wojna, sowieckie represje i zesłania brutalnie im to odbierały.
Po dziesięcioleciach pozostają nazwiska, rodzinne wspomnienia i groby. Dopóki ktoś przy nich staje i pamięta, historia Sybiraków nie staje się jedynie kolejną datą w kalendarzu.
Komentarze