Sądeckie.pl

Lubisz być na bieżąco z tym co sie dzieje na Sadecczyznie?

Zapisz Nasz Serwis w zakładkach i miej pewność stałego dostępu do rzetelnych informacji z Sądecczyzny.

Złoto zniknęło, ślady miały spłonąć w lesie. Trzech podejrzanych za kratami

Wszedł do salonu jubilerskiego pod pretekstem zakupu złota. Gdy ekspedientka odwróciła uwagę, miał chwycić organizer ze 133 złotymi łańcuszkami i uciec. Biżuteria była warta ponad 550 tys. zł. Teraz trzech mężczyzn związanych ze sprawą decyzją sądu trafiło na trzy miesiące do aresztu.

Złoto zniknęło, ślady miały spłonąć w lesie. Trzech podejrzanych za kratami
Złoto zniknęło, ślady miały spłonąć w lesie. Trzech podejrzanych za kratami. Fot. ilustracyjna AI

Ponad pół miliona złotych miał być wart łup wyniesiony z salonu jubilerskiego w Limanowej. Według prokuratury wystarczyła chwila nieuwagi ekspedientki, aby z lokalu zniknęły 133 złote łańcuszki. Podejrzani uciekli mercedesem, a później w lesie miały zostać spalone przedmioty mogące stanowić ślady przestępstwa. Trzech mężczyzn trafiło już do tymczasowego aresztu.

Do kradzieży doszło 18 września po godzinie 9. Według dotychczasowych ustaleń śledczych do jubilera wszedł mężczyzna, który zachowywał się jak zwykły klient zainteresowany zakupem złotej biżuterii.

Pracownica wyjęła rolę ze złotem i położyła ją na oszklonej ladzie. Wtedy mężczyzna poprosił jeszcze o pokazanie kolejnego łańcuszka znajdującego się na wystawie. Prokuratura twierdzi, że wykorzystał moment nieuwagi ekspedientki, chwycił organizer wypełniony złotymi łańcuszkami i ruszył do wyjścia.

Na zewnątrz miał czekać drugi mężczyzna. Śledczy uważają, że pomagał w sprawnym opuszczeniu salonu. Następnie obaj odjechali mercedesem w kierunku Nowego Sącza.

Skala kradzieży okazała się ogromna. Z salonu miały zniknąć 133 złote łańcuszki o łącznej wartości przekraczającej 550 tys. zł.

Na samej ucieczce sprawa się jednak nie zakończyła. Według prokuratury mężczyźni spotkali się później z innymi osobami. W lesie miały zostać spalone pozostałości związane ze skradzionymi przedmiotami, w tym zawieszki jubilerskie, które wcześniej były przymocowane do biżuterii.

Policjanci ustalili następnie, że podejrzani przebywają w Krakowie. Tam zostali zatrzymani. W mieszkaniu znajdowała się również kobieta, jednak została przesłuchana jako świadek i zwolniona.

Podczas policyjnych działań z mieszkania, w którym przebywali podejrzani, wyrzucono także 4,3 grama marihuany. W konsekwencji jeden z zatrzymanych, poza zarzutem dotyczącym kradzieży, usłyszał również zarzut posiadania środków odurzających.

Dwóm mężczyznom prokurator zarzucił działanie wspólnie i w porozumieniu oraz dokonanie kradzieży zuchwałej 133 złotych łańcuszków. Trzeci usłyszał zarzut poplecznictwa. Według śledczych miał zacierać ślady poprzez spalenie organizera i etykiet jubilerskich.

Jeden z podejrzanych podczas posiedzenia aresztowego ostatecznie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Sąd Rejonowy w Limanowej zdecydował, że wszyscy trzej mężczyźni najbliższe trzy miesiące spędzą w tymczasowym areszcie.

Śledztwo nie jest zakończone. Prokuratura zapowiada dalsze czynności, które mają ustalić wszystkie osoby zaangażowane w sprawę.

Zobacz Również

Komentarze


Zaloguj sie aby komentować